Sportowe Opole

Rozmowa z najlepszą polską sztangistką Joanną Łochowską: – Opole to dla mnie szansa

 

Najlepsza polska sztangistka będzie reprezentować opolski klub

 

17 stycznia 2019, godz. 10:09 | Ciężary

 

Joanna Łochowska od trzech lat staje na podium mistrzostw Europy w podnoszeniu ciężarów. W 2016 roku zdobyła brązowy medal w wadze do 53 kg, a w dwóch kolejnych imprezach rangi mistrzostw naszego kontynentu była najlepsza w tej wadze. Od 2019 roku mająca 30 lat zawodniczka reprezentuje Budowlanych Opole.

Marcin Sagan

– Skąd u pani pomysł na podnoszenie ciężarów?

– To nie jest pierwsza dyscyplina sportowa jaką uprawiam. Jako 7-letnia dziewczynka zaczęłam trenować akrobatykę. W mojej rodzinnej Zielonej Górze jest mocna sekcja właśnie akrobatyki. Ćwiczyłam sześć lat i lubiłam ten sport, ale jakoś moja przygoda z nim się skończyła. Potem była krótka sportowa przerwa, a kolejną dyscypliną była lekkoatletyka. Poszłam na trening, a że wcześniej ćwiczyłam akrobatykę, to „przydzielono” mnie do skoku o tyczce. Trenowałam rok, ale czułam, że to nie to. Potem już były ciężary.

– Jak pani do nich trafiła?

– Dzięki moim braciom Przemkowi i Jędrzejowi. Oni obydwaj ćwiczyli ciężary, a że ja jestem z nimi dość mocna związana, często z nimi przebywałam, więc szepnęli słowo trenerowi klubu UKS Zielona Góra. On się od razu zainteresował słysząc, że wcześniej trenowałam akrobatykę. Tak trafiłam dzięki braciom szesnaście lat temu do klubu. Zostałam, bo podobało mi się, a potem przychodziły dobre wyniki.

– Zielona Góra to nie jest miasto znane z podnoszenia ciężarów.

– Zgadza się. Żużel i koszykówka to główne dyscypliny. Podnoszenie ciężarów jest na uboczu, ale jak widać udało mi się przebić i osiągać całkiem dobre wyniki.

– Całkiem dobre to chyba mało powiedziane. Kilkunastokrotne mistrzostwo Polski, mistrzostwa Europy, występ na igrzyskach.

– Okazało się, że jakiś talent mam, pracować też lubię. Przyszły więc wyniki.

– Jak to się stało, że trafiła pani do Opola?

– Od wielu lat Budowlani Opole to najlepszy klub w Polsce. Ważna była dla mnie też osoba trenera Ryszarda Szewczyka. Przychodzę do Budowlanych, żeby się jak najlepiej przygotować do ważnych tegorocznych imprez czyli mistrzostw Europy i mistrzostw świata. Docelowo myślę o starcie na igrzyskach w Tokio za półtora roku. Startuję już od wielu lat, ale to nie jest tak, że już wszystko wiem o ciężarach, że wszystko potrafię. Wierzę, że w Budowlanych jeszcze się czegoś nauczę, że jeszcze poprawię wyniki. Z tą myślą zmieniałam klub. To nie była łatwa decyzja, bo przez całą karierę reprezentowałam UKS Zielona Góra. Trzeba jednak szukać nowych możliwości, nowych dróg, by się jeszcze poprawić. Moim celem jest wyjazd na igrzyska w Tokio, a potem jak najlepszy na nich występ. Opole i Budowlani to dla mnie szansa by zrobić postęp.

– Co musi pani zrobić, żeby pojechać do stolicy Japonii?

– Ważne będą dobre występy na tegorocznych mistrzostwach Europy i mistrzostwach świata. Już mistrzostwa świata w 2018 roku były pierwszą kwalifikacją i okazją do zdobywania punktów do rankingu. Rozpoczęty rok będzie kluczowy w walce o wyjazd na igrzyska. Dlatego muszę być dobrze przygotowana zarówno do wiosennych mistrzostw Europy jak i potem na jesień do mistrzostw świata. Nie mogę sobie wybierać, która z tych imprez jest ważniejsza. Obie są równie ważne. Dlatego muszę przygotować dwa szczyty formy.

Z czym Pani się kojarzyło Opole wcześniej nim trafiła pani do Budowlanych?

– To jasne, że w pierwszej kolejności z Budowlanymi i ciężarami. Drugie skojarzenie to festiwal polskiej piosenki. Ogólnie to chyba Opole w kraju najbardziej kojarzy się z festiwalem. Wcześniej startowałam też w Opolu w zawodach indywidualnego Pucharu Polski. Ogólnie jednak nie znałam miasta.

Teraz już pani zna?

– Już się nie zgubię (śmiech). Przed Świętami Bożego Narodzenia byłam w Opolu cztery tygodnie na treningach. Mieszkałam w hotelu przy hali Budowlanych na ulicy Duboisa, więc w centrum miasta. Czasu wiele na zobaczenie Opola nie miałam, bo codzienne dwa treningi specjalnie na to nie pozwalały. Byłam jednak w Rynku i jego okolicach. Bardzo mi się podobało i nie mówię tego z kurtuazji.

Co się pani najbardziej podobało?

– Ulice, budynki, sklepy, skwery to wszystko jest ważne, ale najważniejsi są ludzie. To na co zwróciłam uwagę to właśnie ludzie. Odniosłam wrażenie, że wszyscy dookoła byli bardzo życzliwi, większość była uśmiechnięta. Tak było na ulicach, w sklepach. Byłam właściwie sama w obcym dla mnie mieście i to było dla mnie ważne. Polubiłam Opole może też z tego powodu, że jest to dość podobne miasto do mojej Zielonej Góry.

Będzie pani częściej u nas bywać?

– Pewnie tak. Dużo czasu w ciągu roku spędzam na zgrupowaniach kadry narodowej. W tym roku będzie takich pewnie kilka. Trochę czasu spędzę też na wyjazdach na różne zawody, trochę u mnie w domu w Zielonej Górze, ale w Opolu też na pewno będę. Z radością na pewno do niego wrócę.

Czego można pani życzyć w najbliższych miesiącach?

– Zdrowia, żeby omijały mnie kontuzje. Dla sportowców to największa zmora. Przez kontuzje nie pojechałam na ostatnie igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro. Jak już wspominałam w tym roku mamy ważne zawody jak mistrzostwa Europy i mistrzostwa świata. Na nich chcę dobrze wypaść. Trzymajcie więc za mnie opolanie kciuki. Liczę, że uda mi się do ogromnej ilości sukcesów jakie mieli zawodnicy klubu z Opola w przeszłości dołożyć też jakieś ode mnie.

 

Wywiad ukazał się w styczniowym numerze magazynu miejskiego „Opole i kropka” na stronach 28-29. Pełne wydanie magazynu w wydaniu elektronicznym w linku poniżej.

 

 


Sponsorzy